top of page

Przy kuchennym stole

Nie wszystkie przepisy zaczynają się w kuchni.

Czasem są poszukiwaniem dobrych wspomnień i chęcią podzielenia się nimi z bliskimi.

 

Zaczynają się w ogrodzie, podczas spaceru przez las albo od rośliny, która nagle zwróci uwagę pośród codziennych obowiązków.

To właśnie taki mój zeszyt historii i wspomnień, z przepisami, obserwacjami i małymi kuchennymi eksperymentami.

20240707_164325.JPG

Przepisy, obserwacje i zapiski z ogrodu, lasu i kuchni

Moje ulubione - stempel.png
Lemon balm dried in two different ways - one more green, one more brown for two different tastes of tea

Dwa smaki herbaty z suszonej melisy

Lubię herbatę. Szczególnie czarną, parzoną w czajniczku na esencję. W zeszłym roku zaczęłam eksperymentować z innymi herbatami, takimi, jakie mogę sama zebrać – z lipy, mięty, kolcolistu. Tym razem postanowiłam ususzyć melisę - na dwa sposoby, żeby uzyskać dwa różne smaki herbaty.

Domowe masło ze śmietany

Doświadczenie już mnie nauczyło, że kiedy planuję zrobić deser z bitą śmietaną, muszę jej mieć więcej niż potrzeba. Szczególnie, jeśli jestem pod presją czasu, a okazja jest ważna. Bo jest niemal pewne, że mi się zważy. Tym razem postanowiłam świadomie doprowadzić proces do końca – i zrobić własne masło.

Rhubarb compote with mint leaves in a glass, a blue plate with an egg sandwich in the background

Musujący kompot z rabarbaru

Zmorą mojego dzieciństwa był kompot z rabarbaru z tymi wszystkimi pływającymi w nim farfoclami. Sam płyn był pyszny, ale te farfocle… ugh. Rozumiem, że ta pulpa jest zdrowa, źródło błonnika i tak dalej, ale… jednak nie. Mój własny kompot jest klarowny, różowy i musujący.

Piece of cheesecake with red jelly on top on a blue plate, tea being poured into a cup in the background

Sernik z kolcolistu

Mam niedaleko mojego domu w Irlandii takie jedno ulubione miejsce na spacery – wzdłuż linii lasu, i rozciągających się po drugiej stronie pastwisk z beczącymi na nich owcami. Ich granicę wyznacza często właśnie żywopłot z „gorse”,  czyli po polsku – kolcolistu zachodniego. I tak pachnie dla mnie irlandzka wiosna – mieszanką aromatów lasu, świeżej trawy, owiec i miodowego kolcolistu. Całe szczęście, że jest jadalny…

Mandarins on a wooden plate

Babka mandarynkowa

To ciasto, kupione w pobliskiej cukierni, było pierwszym, które zjadłam w moim siedlisku, kiedy było jeszcze kawałkiem pustego nieużytku. W spartańskich warunkach, z kawą z termosu, smakowało wyśmienicie. Bo siedziałam wtedy już na mojej ziemi. Na moim spłachetku, na mojej trawie.

Freshly baked sourdough bread in a red Emile Henry Long Loaf Baker

Prosty chleb na zakwasie

Kiedy pierwszy raz piekłam chleb na zakwasie, uzyskałam ciężką, zbitą bryłę. I kolejny raz, i kolejny. Stwierdziłam, że nie umiem, to za trudne i ogólnie nie na moje nerwy. Wszystko wydawało mi się skomplikowane, żmudne i niepewne. A ja nie miałam na to czasu.

Ale perspektywa własnego pachnącego bochenka mnie kusiła i w końcu postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. 

suszona pokrzywa.png
stain.png
bottom of page