
Domowe masło ze śmietany
Niesolone lub lekko słone z czosnkiem i ziołami, obie wersje pyszne
Doświadczenie już mnie nauczyło, że kiedy planuję zrobić deser z bitą śmietaną, muszę jej mieć więcej niż potrzeba. Szczególnie, jeśli jestem pod presją czasu, a okazja jest ważna. Bo jest niemal pewne, że mi się zważy. Tak już mam. A kiedy pamiętam i bardzo się staram, śmietana wychodzi mi nierówna, trochę sztywna, trochę płynniejsza… No cóż. Może kiedyś nabędę wprawy.
Tym razem postanowiłam wykorzystać ten mój „talent” i świadomie doprowadzić proces do końca – zrobić własne masło. Bo w produkcji masła nie ma żadnej magii, tylko ubijanie do oporu. Jeden składnik i siła mięśni lub miksera.
Muszę powiedzieć, że dobrze mi zrobiła świadomość, że nie muszę się spinać i uważać… A efekt był pyszny.
Zrobiłam dwa rodzaje: czyste, niesolone i z dodatkiem soli, oliwy i ziół z mojego ogrodu.
Warto zapamiętać:
-
Takie domowe masło najlepiej trzymać lodówce, bo może szybciej jełczeć niż masło ze sklepu, a to ze względu na to, że zawiera więcej maślanki.
-
Żeby zmniejszyć ryzyko psucia należy je po zrobieniu dokładnie „pognieść” (jak plastelinę) i przepłukać w zimnej wodzie, potem uformować i trzymać w chłodzie.
-
Warto kontrolować ubijanie masła w mikserze, bo kiedy się uformuje i oddzieli od płynu, zacznie chlapać na wszystkie strony.
-
Ten płyn po zrobieniu masła to maślanka, nie wylewać! Wykorzystać, np. do zrobienia naleśników.
Składniki:
-
0,5l śmietany kremówki 36% (uzyskuję całkiem sporą kulkę masła - mniej więcej 200g)
Do smaku:
Sól, czosnek, zioła – co kto lubi
Mój sposób:
Wlewam śmietanę do miksera i ubijam na dużych obrotach. Od czasu do czasu przerywam miksowanie i łopatką oddzielam śmietanę od ścianek, żeby równo się wszystko ubiło.
Z pół litra śmietany uzyskuję całkiem sporą kulkę masła (mniej więcej 200g, czyli kostka sklepowego masła).
W pewnym momencie śmietana zacznie tworzyć grudki - to mój zazwyczaj znienawidzony etap ważenia się śmietany przy robieniu deseru, a teraz z ulgą mogę pozwolić im tworzyć się dalej. I teraz uwaga - grudki będą się powiększać, aż nagle wszystko zacznie chlapać, bo masło oddzieli się od maślanki i zacznie obijać się o ścianki. Można wtedy (śmiem powiedzieć, że nawet trzeba) wyłączyć mikser, wyjąć masło i przelać sobie maślankę do wykorzystania później.
Masło gniotę jak plastelinę i płuczę dokładnie w zimnej wodzie. W ten sposób usuwam pozostałości maślanki (która w przeciwnym razie może spowodować, że masło będzie szybciej jełczeć).
Po wypłukaniu można masło uformować i jeść – mamy gotowy produkt.
Ja lubię też masło smakowe, np. z dodatkiem soli, oliwy i zmiksowanych ziół. Ja miksuję razem – oliwę, sól i zioła, i taką mieszankę wgniatam w masło. Robię tak dlatego, że osobiście nie lubię większych kawałków ziół w maśle. Gorzej się smaruje i zostają w zębach 😊
Można zrobić jeszcze inaczej – rozpuścić masło i wtedy dodać zioła, a następnie ostawić do stężenia. Jeszcze tej metody nie próbowałam, ale podobno jest jeszcze bardziej aromatyczne.
Na marginesie:
Takie masło wcale nie wychodzi drożej niż masło ze sklepu, a moim zdaniem smakuje lepiej.