
Dwa rodzaje herbaty z melisy
Mój eksperyment, czy sposób suszenia zmieni smak.
Lubię herbatę. Szczególnie czarną, parzoną w czajniczku na esencję. W zeszłym roku zaczęłam eksperymentować z innymi herbatami, takimi, jakie mogę sama zebrać – z lipy, mięty, kolcolistu. Tym razem postanowiłam ususzyć melisę - na dwa sposoby, żeby uzyskać dwa różne smaki herbaty.
Czarną herbatę się ugniata i fermentuje, postanowiłam spróbować podobnego procesu z melisą. Część zostawiłam w całości, w pęczkach, a część najpierw rozłożyłam do zwiędnięcia. To ważny krok, bo potem się ją ugniata, a zwiędnięte liście tak bardzo się nie uszkadzają. Nie chciałam tracić olejków eterycznych. Przed ostatecznym suszeniem zostawiłam ją na trochę w misce, żeby uległa lekkiej fermentacji.
Warto zapamiętać:
-
Najlepiej zebrać melisę w suchy dzień
-
Nie ugniatamy liści za mocno, kiedy są jędrne i kruche - najpierw zostawmy ją na co najmniej parę godzin, żeby zwiędła - potem dopiero lekko gnieciemy
Składniki:
-
świeża melisa
Mój sposób:
Zebrałam melisę w lekko wietrzny, suchy dzień. Część liści powiesiłam w pęczkach do wysuszenia w tradycyjny sposób, a część zostawiłam najpier do zwiędnięcia na jedną dobę. Potem zaczęłam lekko ugniatać.
Mogłam zaobserwować, jak zmienia się kolor i uwalnia zapach - z chwili na chwilę liście robiły się coraz ciemniejsze, aż do brązu.
Po ugniataniu przełożyłam całość do miski i zostawiłam pod przykryciem na dwie doby do lekkiej fermentacji. (Uwaga: Nie chodzi tu o to, żeby się zepsuła czy spleśniała!) Ten proces nazywa się utlenianiem (oksydacją). Właśnie wtedy smak zaczyna się zmieniać.
Pewnie mogłabym ten proces wydłużyć, ale nie chciałam ryzykować, będę dalej testować przy kolejnych porcjach.
Ostatnim etapem jest ponowne rozłożenie herbaty do sotatecznego wyszuszenia. Nie warto się śpieszyć z wkładaniem jej do pojemników - warto się upwenić, że wszystkie liście są naprawdę suche.
Po zalaniu obu herbat gorącą wodą - tej suszonej tradycyjnie w pęczkach i tej oksydowanej, można było zobaczyć i wyczuć różnicę. Ta z pęczków była bardziej złocista, a w smaku mogłam wyczuć ten charakterystyczny cytrynowy aromat świeżej melisy. Oksydowana herbata była ciemniejsza, a jej smak był bardziej "herbaciany".
Na marginesie:
To ciekawe doświadczenie i pomaga aktywować zmysły - dotyku, powonienia i smaku. Różnice są subtelne, na każdym etapie coś się zmienia, jeśli poświęcimy temu trochę uwagi, możemy to zobaczyć i wyczuć.