
Sos w stylu chutney z cukinii i pomidorów
Każdy składnik to wpomnienie
W tym moim dzisiejszym sosie zachwyca mnie to, że każde warzywo pochodzi z mojego ogrodu - jabłka zerwane z jabłonki posadzonej przeze mnie własnoręcznie dwa lata temu, cukinia, która w fazie sadzonki cudem przetrwała najazd ślimaków, cebula… ona się jak na razie zawsze udaje i nie sprawia niespodzianek, no czosnek oraz papryczka chili, które również przetrwały tegoroczne przeciwności – najpierw mokrą i zimną wiosnę, a potem upalne, bardzo suche lato. Z każdym składnikiem wiąże się jakaś myśl, wspomienie chwili.
Z tych składników powstał pyszny chutney o złocistoczerwonym, przyjemnym kolorze, idealny na szare, smutne dni.
W Irlandii mam ograniczoną przestrzeń w ogrodzie, poza tym muszę do niego dojechać, a nie zawsze mogę się wyrwać, dlatego staram się być praktyczna - staram się uprawiać rzeczy, które na pewno wykorzystam i które przetrwają w mokrym irlandzkim klimacie bez mojej większej pomocy. I cieszę się z każdego zbioru 😊
Warto zapamiętać:
-
Proporcje składników są orientacyjne, mój przepis zawiera to, co udało mi się akurat zebrać z ogrodu. Warto poeksperymentować, bo kwaskowatość jabłek, jakość pomidorów, ilość przypraw i dodanego cukru wpływają na ostateczny smak i konsystencję sosu. Jedni lubią sos bardziej jednolity, bez kawałków warzyw, ja lubię jak jest trochę zróżnicowany. Jedni lubią bardziej pikantny, inni mniej.
-
Warto pokroić składniki dość drobno, w ten sposób szybciej się rozgotują.
-
Najbardziej pikantną częścią papryczki chili są jej pestki – to one zdecydują o tym, jak ostre wyjdzie ostateczne danie.
-
I warto pamiętać o tym, że gorący sos wydaje się bardziej pikantny niż zimny, weźmy to pod uwagę smakując go podczas przygotowania.
Składniki:
-
1 kg pomidorów
-
Jedna większa lub dwie mniejsze cukinie
-
2 cebule
-
3 ząbki czosnku
-
3 średnie jabłka
-
1 średnia papryczka chili
-
Sól, cukier i inne przyprawy do smaku – ja użyłam mieszanki do tacos
-
Oliwa do podsmażenia warzyw
-
Ewentualnie cytryna, jeśli jabłka są bardzo słodkie a chcemy uzyskać kwaskowaty sos

Mój sposób:
Cebulę i czosnek obieram, kroję drobno i podsmażam na oliwie w dość dużym garnku (będę tam dodawać stopniowo kolejne składniki – musi pomieścić całość).
W międzyczasie kroję drobno cukinię i obrane ze skórki i gniazd nasiennych jabłka.
Przygotowuję pomidory w zależności od ich rodzaju – koktajlowe po prostu blenduję razem ze skórką, większe
pomidory sparzam i obieram ze skórki, a następnie kroję dość drobno.
Papryczkę chili siekam bardzo drobno razem z pestkami. Ja tym razem usunęłam połowę pestek, żeby danie nie wyszło za ostre (nie wiedziałam, jak ostre papryczki udało mi się wyhodować), ale w efekcie sos wyszedł sos z pikantną nutą, trochę zbyt łagodny. Następnym razem mam zamiar zostawić więcej pestek, a może nawet zwiększyć ilość papryczek do dwóch.
Po podsmażeniu cebuli i czosnku dodaję pokrojone jabłko, ponownie chwilę podsmażam, następnie dorzucam cukinię, posiekaną papryczkę, sól i pozostałe przyprawy (po trochu, zawsze można dodać więcej w trakcie gotowania, bo smaki będą się powoli „przegryzać”). Na koniec dodaję pomidory i łyżkę cukru. Całość duszę do momentu aż składniki zaczną się rozpadać i powstanie dość jednolity sos. Czasem, żeby nie wygotować całej dobroci z warzyw, delikatnie całość blenduję – na tyle, żeby większość kawałków się rozpadła, ale nadal trochę większych zostało w sosie.
Wyparzam słoiczki, przekładam do nich gorący sos i szczelnie zakręcam. Dla pewności jeszcze gotuję słoiki przez ok. 10 minut. W ten sposób mogą postać przez wiele miesięcy i mogę się cieszyć smakami z mojego ogrodu przez cały jesienno-zimowy sezon.
Na marginesie:
Najbardziej pikantną częścią papryczki chili są jej pestki – to one zdecydują o tym, jak ostre wyjdzie ostateczne danie.
